Copywriting nie jest zajęciem niszowym. Wejście do branży nie wymaga ani kierunkowego wykształcenia, ani jakichkolwiek uprawnień – wystarczy dostęp do edytora tekstu i odrobina determinacji podczas szukania zleceń. Takie okoliczności sprzyjają powstaniu różnych patologii, o czym łatwo możesz się przekonać, dołączając na Facebooku do jakiejkolwiek grupy copywriterskiej.

W tym artykule znajdziesz subiektywne zestawienie zachowań, które świadczą o tym, że copywriter działa nieetycznie w stosunku do klientów i swojej konkurencji.

Czy etyka pracy copywritera istnieje?

W wielu branżach etyka zawodu jest opisana w formie dokumentu zatwierdzonego przez odpowiednie instytucje w kraju lub na świecie. Najbardziej oczywiste przykłady to Kodeks Etyki Lekarskiej, Kodeks Etyki Radcy Prawnego lub kodeks etyczno-zawodowy psychologa. Nieprzestrzeganie zasad określonych w tych dokumentach może się skończyć nawet zakazem wykonywania zawodu.

Jak to wygląda w przypadku copywritingu? Oficjalnych zasad nie ma. Są przepisy dotyczące reklamy uwzględnione w kilku ustawach i Kodeks Etyki Reklamy stworzony przez Związek Stowarzyszeń Rada Reklamy. Ten ostatni jest elementem systemu samoregulacji w całej branży reklamowej – przestrzeganie jego zapisów jest zatem dobrowolne. Chyba że są one uwzględnione również w ustawach. 😉

Prawo i etyka to jednak dwie różne kwestie. Można działać zgodnie z prawem, ale nieetycznie. I głównie o takich zachowaniach będę pisał w dalszej części artykułu.

Copywriting nieetyczny

Zacznijmy od kwestii tworzenia treści. Cały proces składa się z kilku etapów: od researchu, przez pracę nad tekstem, aż po korektę. Jakie zachowania świadczą o tym, że copywriter nie pracuje etycznie?

Kopiowanie tekstów z innych stron

O dziwo nadal to się zdarza. Nieprofesjonalni copywriterzy wykorzystują nieświadomych klientów i sprzedają im teksty skopiowane z Internetu. To oczywiście naruszenie praw autorskich, przez które nieuczciwy zleceniobiorca może skończyć w sądzie. A wtedy nici z szybkiego zarobku.

Jest wiele narzędzi, które dobrze radzą sobie z wykrywaniem plagiatów. Jeśli masz wątpliwości, czy przesłany artykuł jest oryginalny, po prostu to sprawdź. Pamiętaj, że Google może ukarać Twoją stronę za publikowanie skopiowanych treści. Lepiej zatem dmuchać na zimne.

Parafrazowanie innych tekstów

Zabawną formą plagiatu jest zastępowanie w skopiowanym tekście pojedynczych słów innymi. Osoby, które myślą, że taka zmiana wystarczy, by uniknąć podejrzeń o nieuczciwość, są w błędzie. Oryginalny tekst można odnaleźć dosłownie w kilkanaście sekund i żadne tłumaczenia wtedy nie pomogą.

Realizacja nielegalnych zleceń

Jest wiele zleceń, których profesjonalny copywriter nie powinien się podejmować, bo… nie pozwala mu na to prawo. Co wyjątkowo smutne, kwestia ta nie dotyczy wyłącznie freelancerów amatorów bez żadnych skrupułów. Nieetyczne kampanie (np. związane z marketingiem szeptanym) realizuje wiele rzekomo profesjonalnych agencji.

Przykładowe zlecenia, które są niezgodne z prawem:

  • pisanie prac magisterskich, licencjackich, zaliczeniowych,
  • wystawianie nierealnych opinii na temat usług lub produktów klienta,
  • tworzenie treści o charakterze dyskryminacyjnym,
  • czarny PR, czyli np. wystawianie negatywnych opinii konkurencji klienta.

Aby uniknąć odpowiedzialności za realizację zleceń, nieetyczni copywriterzy często zmieniają nazwę swoich usług na mniej kontrowersyjną, np. zamiast pisania prac magisterskich oferują pomoc w opracowaniu tekstów naukowych.

Dla prawników identyfikacja prawdziwych zamiarów nie jest jednak większym problemem. Za przykład niech posłuży to orzeczenie Sądu Rejonowego w Lublinie. Prawdziwy charakter działalności został ustalony w oparciu o korespondencję mailową, nazwę strony internetowej i dołączenie do maila raportu antyplagiatowego. W ukryciu faktu pisania prac magisterskich nie pomógł nawet dobrze sporządzony regulamin usług, uwzględniający kwestie prawa autorskiego.

Nierzetelny research

Oczywiste jest, że nie wszystkie informacje w Internecie są wiarygodne. Część z nich po prostu się zdezaktualizowała, inne celowo mają wprowadzić czytelnika w błąd. Korzystanie z niesprawdzonych źródeł skutkuje tym, że klient otrzymuje niemerytoryczny, przepełniony nieprawdziwymi informacjami tekst.

Każdy profesjonalny copywriter wie, że pogłębiony research nie polega na przeczytaniu trzech przypadkowych artykułów z pierwszej strony wyników wyszukiwania. Gromadzenie źródeł do napisania porządnego tekstu może trwać nawet kilka dni.

Przekonanie o własnej nieomylności

Copywriter powinien korzystać ze sprawdzonych źródeł i pisać teksty odpowiadające na realne potrzeby odbiorców. Jest to szczególnie ważne w przypadku tematów, które nie są bardzo dobrze znane przez twórcę treści i wymagają pogłębionego researchu. Nie należy bazować na własnych domysłach i przekonaniach. Zwykle kończy się to błędami merytorycznymi.

Nieetyczne zachowania wobec klienta

Początkujący przedsiębiorcy często nie wiedzą, jakimi aspektami kierować się podczas wyboru copywritera. Bywa, że takie zagubienie jest w nieetyczny sposób wykorzystywane przez nieprofesjonalnych zleceniobiorców. Na co należy uważać?

Podczas szukania copywritera nie kieruj się jedynie niską ceną

Przyjmowanie zleceń mimo braku kompetencji

Niektórym zleceniodawcom zależy na współpracy z osobami, które są ekspertami w konkretnej dziedzinie. Mogą wymagać kierunkowego wykształcenia, praktycznej znajomości obsługi wybranych narzędzi lub doświadczenia zawodowego w dość specyficznej branży. Jeśli go nie posiadasz, po prostu nie wysyłaj swojego zgłoszenia. Kłamstwo ma krótkie nogi – zleceniodawca szybko się zorientuje, że nie masz pojęcia, o czym piszesz.

Nieprzestrzeganie ustalonych reguł

W tym punkcie zawierają się wszystkie ustalenia między copywriterem a klientem: od terminów po zasady współpracy. Ta kwestia nie wymaga wyjaśnienia – po prostu należy trzymać się zasad, na które zgodziły się obie strony. Jeśli wiesz, że nie zdążysz napisać tekstu przed deadlinem, zapytaj zleceniodawcę o możliwość przesunięcia daty zamiast go ignorować.

Wykorzystywanie niewiedzy klienta

Niektórzy korzystają z usług copywritera, bo sami nie mają czasu pisać. Inni nie znają się na webwritingu i marketingu, więc wolą powierzyć realizację projektów fachowcom. Wykorzystywanie bezgranicznego zaufania klienta do wmawiania mu, że słaby tekst jest wybitnym dziełem copywriterskiej sztuki, to bardzo słaba zagrywka.

Unikanie feedbacku i poprawek

Gdy klient wraca z feedbackiem i prosi o naniesienie poprawek, czasami następuje obraza copywriterskiego majestatu. Jak to? Przecież mój tekst nie wymaga żadnych zmian!

Otóż nie. Być może nie zrozumiałeś briefu lub nie wczułeś się w styl marki, z którą współpracujesz? Albo pracowałeś po drinku i Twój artykuł nie trzyma się kupy? Bez względu na czynniki realizacja każdego projektu powinna zakładać co najmniej jedną serię darmowych poprawek.

Jakość nieadekwatna do ceny

Sprawa jest prosta – jeśli za napisanie tzw. precla chcesz 400 złotych, to coś na pewno nie gra. Nie chodzi oczywiście o sztuczne zaniżanie cen (ten temat pojawi za chwilę w osobnym punkcie), a o to, by nie oszukiwać klienta i zachować proporcje między trudnością projektu a jego wyceną.

Nieuczciwa konkurencja

Rynek copywriterski jest przesycony. Na każde ogłoszenie z propozycją współpracy odpowieada kilkadziesiąt, czasami nawet kilkaset osób. Jakie są przejawy nieetycznych zachowań wobec konkurencji?

A może zamiast konkurencji – współpraca?

Wykorzystywanie cudzych tekstów do portfolio

Szczęśliwie nie słychać często o takich przypadkach, ale zdarza się, że klient otrzymuje w ramach portfolio teksty, których autorem nie jest potencjalny zleceniobiorca. Warto zatem sprawdzać, czy artykuł nie został skopiowany z Internetu, zwłaszcza jeśli autor nie wskazuje miejsca jego publikacji.

Zaniżanie stawek

To jedna z najbardziej kontrowersyjnych kwestii w branży, więc poświęcę jej trochę więcej miejsca.

Stawki za napisanie tekstu są tak zróżnicowane, bo różni ludzie zajmują się copywritingiem. Profesjonalny copywriter nigdy nie zaproponuje Ci 5 złotych za 1000 znaków ze spacjami. Dlaczego? Bo doskonale zdaje sobie sprawę, że zaprojektowanie dobrego artykułu wymaga sporych nakładów czasowych. Research, analiza, pisanie i wreszcie korekta – to wszystko nie dzieje się w ciągu godziny.

Są jednak osoby, które pisaniem dorabiają sobie do pensji i to legendarne 5 zł jest dla nich wystarczające. Nie ma co się czarować – takie teksty są zwykle pisane na szybko (nikt przecież nie chce zarabiać 40 zł dziennie), więc wyróżniają się wątpliwą jakością. Klient nie ma z nich żadnej korzyści, więc jest to dla niego pozorna oszczędność.

Mamy oczywiście wolny rynek i każdy jest kowalem swojego losu. Pechem copywriterów jest jednak to, że branża nie ma żadnego progu wejścia, a sporo osób zajmujących się pisaniem rozlicza się z klientami bez umowy lub przy pośrednictwie innych portali. Zjawisko to jest praktycznie nie do wyeliminowania.

Negatywne opinie bez pokrycia

To plaga każdej branży. Przyczyny takiego działania są dla mnie niejasne. Gdyby chodziło o małe miasto, w którym znajdują się dwie kawiarnie, rozumiałbym motywację właściciela wystawiającego swojemu „przeciwnikowi” jedną gwiazdkę. Stara się walczyć o każdego klienta i stosuje nieetyczne metody. Rynek copywriterski jest jednak przesycony, więc takie działanie nic nie da. Ktoś musiałby zainwestować kilka miesięcy na zniechęcanie klientów do wszystkich copywriterów pracujących w Polsce. 😉

Kopiowanie pomysłów na promocję

Na jednej z grup ofertowych dla copywriterów zobaczyłem dwa ogłoszenia, których treść była identyczna. Początkowo myślałem, że ktoś przez pomyłkę wrzucił dwukrotnie ten sam post, ale zainteresowała mnie liczba komentarzy pod jednym z nich. Okazało się, że członek grupy skopiował czyjeś ogłoszenie i wrzucił je jako swoje. Jego marzenia o zdobyciu zleceń chyba szybko się skończyły. 😉

Druga kwestia związana z kopiowaniem pomysłów na promocję dotyczy social mediów i bloga firmowego. Inspiracja nie jest niczym złym, dopóki nie zahacza o plagiat. I choć trudno później udowodnić taką „kradzież” w sądzie, niesmak pozostaje.

Zaczepki pod ogłoszeniami innych copywriterów

Umówmy się: każdemu zdarzają się literówki. Drobny błąd nie oznacza, że ktoś jest beznadziejnym copywriterem. Nie musisz zatem zostawiać pasywno-agresywnych komentarzy w stylu „i Ty się zajmujesz pisaniem?”. Są lepsze sposoby na zwrócenie komuś uwagi, np. napisanie wiadomości prywatnej.

Jakie elementy dorzucilibyście do tej listy? 😉

Blog świeci pustkami?

Pomogę Ci wypełnić go wartościowym contentem!


Daniel Opałka

Jestem specjalistą ds. content marketingu z 5-letnim doświadczeniem w tworzeniu treści. Swój pierwszy blog założyłem w 2007 roku, zupełnie się nie spodziewając, że pisaniem będę zarabiał na życie. Pracowałem w agencjach reklamowych i dziale marketingu firmy szkoleniowej, a po ukończeniu trzydziestki zdecydowałem się założyć własną działalność.

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *